Blog powstał w I 2005 r. Od 7 XI 2005 r. do 7 X 2006 r. pisany z Dublina. Obecnie pisany z Warszawy.
| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
* MOJE BLOGI / PROFILE NA FB / TEKSTY NA PORTALU CEL:
BIBLIA:
DUCH ŚWIĘTY DZISIAJ / HOLY SPIRIT TODAY
IRLANDZKIE:
KOŚCIOŁY / SŁUŻBY:
MODLITWA
NAWRÓCENIE
*STRONY P.
UZDROWIENIE
UZDROWIENIE c.d.
ZBAWIENIE
ZNAJOMI ON-LINE
ŻYCIE Z BOGIEM

Skopiuj CSS

Wędrowanie

niedziela, 10 lipca 2005

Z czasem dla samej siebie raczej nadal krucho, ale za to mamy z Kacprem za sobą kolejne wędrowanie, zwiedzanie i odpoczywanie. Ponieważ jakiś czas temu bardzo polubiłam latanie...nie mogłam nie zabrać Kacpra do naszego aeroklubu... Taki mały człowiek ma w swoim poznawaniu świata zazwyczaj dużo szczęścia i życzliwości innych, dlatego mogliśmy nie tylko spokojnie pozwiedzać zawartość hangarów, ale Kacper bardzo szybko zapoznał się z jednym z pilotów i dzięki temu mógł usiąść za sterami pięknych szybowców: "Pirata",  "Jantara" i "Puchacza"....Ja tęsknym wzrokiem wodziłam za "Wilgą" i motolotniami, serce (autentycznie) zabiło mocniej na widok "An" :)) [nic na to nie poradzę :)] - może następnym razem nie skończy się tylko na zwiedzaniu i oglądaniu. Już prawie zapomniałam, jak to jest być tam wysoko w górze...

To zdjęcie  "Puchacza". "Pirat" ma zdaje się jeszcze większą rozpiętość skrzydeł.

* * * * * *

Z innego wędrowania - tym razem po okolicznych jeziorach i lasach Kacperek wyniósł takie oto info:

- są roślinki, które mają dziwną nazwę "babka" i nadają się do robienia "opatrunków", mają właściwości lecznicze i można je przykładać m.in. na bąble po pokrzywach...

- wiadomo już, jak wygląda: pokrzywa, oset, poziomki leśne i niezapominajki [dziecko "miejskie" okazuje się miewa z tym kłopoty :)]

- oset ma na końcu kuleczki-rzepy, które znakomicie nadają się do ozdabiania czyjegoś ubrania

- złapanie motyla niestety graniczy z cudem - to samo dotyczy jaszczurki [nie udało się po prostu tym razem]

- las znakomicie nadaje się do zabawy w "Podchody" - można wtedy zostawiać "strzałki zmylające dla złodziei...". [Można i tak - czemu nie - choć dlaczego akurat dla złodziei, tego mi nie powiedział :)]

- las to także świetne miejsce do spotkania ogromnych, granatowych żuczków - lśniących w słońcu, do pozbierania szyszek, które (!) akurat spadły nam na głowy [tak było - kiedy odpoczywaliśmy pod drzewem, kilka z nich pospadało wprost na nas...:)]

- można także spotkać masę najróżniejszego rodzaju żyjątek, a na leśnej polanie bawić się "spadochronami" z dmuchawców [trzeba przy tym pamiętać, by wypowiedzieć przed ich "lotem" jakieś życzenie]

- nie udało mi się niestety namówić Kacpra do posłuchania, jak pięknie śpiewały ptaki w lesie, bo trzeba było jeszcze spróbować złapać konika polnego, który umykał przed nami w podskokach i niestety ... był szybszy

* * * * * *

Ufff - po takich wyprawach padamy [to znaczy ja padam, a Kacperek jest jak bateryjka Duracell...Extra Power...:)] Jutro prawdopodobnie wyprawa nad Wisłę...[bez odbioru :)]

sobota, 25 czerwca 2005

Tutaj spędzałam najpiękniejsze wakacje - u Cioci i Wujka. Tutaj czuło się, że jest się najważniejszym gościem - wyczekiwanym i kochanym. Tutaj zrywało się poziomki w ogródku i magi do ciocinego obiadu. Tutaj krzywiło się na "trawę" w zupie i w drugim daniu [a to była po prostu włoszczyzna w ogromnych ilościach :)]. Tutaj szykowaliśmy się do wyprawy nad morze [najpierw trzeba było dojechać do Słupska, a potem już tylko kawałeczek do Ustki.]Tutaj można było śpiewać do woli w ogródku, pływać w niedalekim jeziorze i najzwyczajniej w świecie odpoczywać. Tutaj też można było "zostawić" serce i dostać małą puchatą sówkę na pamiątkę i "złoty" pierścionek z zielonym oczkiem :). Byliśmy wtedy w którejś z pierwszych klas "podstawówki". Ja na wakacjach u Cioci, a Radek - u dziadków.Pamiętam, że razem opiekowaliśmy się Jego chomikami, a potem Radek płakał, że już odjeżdżam i pisał do mnie pocztówki, że bardzo tęskni. Ten kraj lat dziecinnych to Miastko, niedaleko Bytowa (z pięknym zamkiem), a wszystko w niedalekiej odległości od Szczecinka i już tylko nieco dalej od Słupska.

piątek, 24 czerwca 2005

Tak było w zeszłym roku...Tęsknię za morzem :(