Blog powstał w I 2005 r. Od 7 XI 2005 r. do 7 X 2006 r. pisany z Dublina. Obecnie pisany z Warszawy.
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
* MOJE BLOGI / PROFILE NA FB / TEKSTY NA PORTALU CEL:
BIBLIA:
DUCH ŚWIĘTY DZISIAJ / HOLY SPIRIT TODAY
IRLANDZKIE:
KOŚCIOŁY / SŁUŻBY:
MODLITWA
NAWRÓCENIE
*STRONY P.
UZDROWIENIE
UZDROWIENIE c.d.
ZBAWIENIE
ZNAJOMI ON-LINE
ŻYCIE Z BOGIEM

Skopiuj CSS

Natankowy świat

środa, 24 listopada 2010

Natanek od czasu do czasu przypomina sobie w ciągu dnia o Panu Bogu i mówi wtedy: "Pan Bóg kocha nas" i "Pan Jezus", a także: "Pan Bóg wszędzie i wszystkich", co oznacza, że Pan Bóg jest wszędzie i kocha wszystkich. Czasami Natanek idzie na spacer z Panem Bogiem, bo wychodząc na dwór mówi: "Pn Bóg wszędzie".

Natanek ma też swój czas uwielbienia Pana Boga. Słuchając chrześcijańskich piosenek, tańczy w kółeczko i paluszkiem prawej rączki wskazuje na Niebo.

Natankowy świat :)

10:22, emi_grise , Natankowy świat
Link
środa, 07 kwietnia 2010

Nataneczek w niedzielę, 4 kwietnia skończył 14 m-cy.

Codziennie obserwujemy, jak zmienia się i rozwija.

 

Ostatnio bardzo polubił zamykanie pudełek, zakręcanie i odkręcanie butelek itp.

 

Bardzo ładnie chodzi sam – na boso i w bucikach. Przystosowywanie się do bucików zajęło Mu niespełna pół dnia.

 

Zauważyliśmy też, że polubił na nowo tańczenie – tym razem doszedł nowy element choreografii – obracanie się dookoła własnej osi J

 

Poza tym Natanek coraz bardziej świadomie „czyta” książeczki – pokazuje paluszkiem obrazki i chce, żeby czytać mu podpisy pod nimi.

 

Ogromną frajdę sprawia Mu naśladowanie odgłosów zwierząt – ostatnio – osiołka i konika.

 

Śpiewa po naciśnięciu guziczka w grającym pudełku.

Wymyślił sobie sam swoją piosenkę – śpiewa ją zawszę w ten sam sposób – my możemy czasem coś pomylić, ale Natankowi nigdy się te nutki nie pomyliły.

Piosenka brzmi mniej więcej tak:

 

„ta Ti Ti taa taa

Ta Ti tit taa taa”

 

Poza tym coraz fajniej Natanek reaguje na poszczególne słowa: „piosenka” – la la la, „kwiatek” – aaaaaaaaach [naśladowanie wąchania].

 

Pokazuje paluszkiem na lampę. Potrafi włączyć i wyłączyć „pstryczek”  - włącznik do światła.

 

Rozumie coraz więcej poleceń.

 

Sam sygnalizuje, że „jeszcze”, „już”, „nie”, „tak”, „aaa aaa” i „eee eeee”.

Że coś jest hi – Si – czyli gorące.

 

Lubi siadać na nocniczku i udawać, że robi „eee eee”.

 

Sam mówi, że chce iść spać, czyli: „aaa”.

 

Z obserwacji społecznych: Natanek bardzo lubi ludzi J Domaga się ich uwagi. Woła na widok innych, obcych osób – „zaczepia”. Lubi dotykać / gładzić inne dzieci po główce, jakby sprawdzając, czy są prawdziwe. Widać, że brakuje Mu rodzeństwa, ale to już sprawa pomiędzy tatusiem i mamusią [p.s. braciszek lub siostrzyczka są w planach – nie martw się Natanku, nie martw].

* * *

Słowa Natanka:

- tata

- mam-ma

- Si - gorące

- ha(u) ha(u) - piesek

- iś - miś

- uff

- fa fa - szafa

- wiesza - wieża

- ee ee - kupka

- Tat - tak

- nie

- no no no

- niania

- ania

- titit - samochód

- ata - odkurzacz

- kkyy - nawilżacz

- awa - amen

- kok - kosz

- aha

- mee - koza

- kra-kra - ptaszek

- i-a, i-a - osiołek

- niaaaaaaa - konik

czwartek, 04 marca 2010

:) Dzisiejsza notka będzie poświęcona....oczywiście Natankowi - naszemu ukochanemu, rozbrykanemu, roześmianemu i coraz mądrzejszemu Syneczkowi :)

Natanek baaaaaaaaaardzo nam się zmienia ostatnio - rośnie, dorośleje, robi się coraz bardziej sprawny - to dzięki ciągłemu tuptaniu, brykaniu, pędzeniu na czworakach itp.

Ostatnio - sam z siebie - zaśmiewa się z różnych sytuacji - mniej lub bardziej śmiesznych, albo dźwięków, czy też robionych przez nas min.

Mama doczekała się w końcu słowa: "mamma" [już nie jestem tatą - jak to Natenek czasem i mnie nazywał].

Natanek potrafi powiedzieć: "jeszcze" albo "jesze" i "już" - ćwiczymy te słowa przy okazji picia soczku :)

Uczymy się rozróżniać, kiedy samochody za oknem śpią [ titit aa-aa] i kiedy jeżdżą [titit brum brum].

Mówimy, że titit "jedzie".

Natanek od kilku dni kopie swoją żółtą piłkę - wcześniej tylko chwytał ją lub rzucał.

Pomaga nam w ubieraniu się - ładnie wyciąga rączki,by naciągnąć rękawki na ręce.

Lubi sam bawić się prostym samochodem [1 duży klocek + 4 koła].

"Czyta" książeczki - sam, kiedy chce się wyciszyć przed snem - po tym m.in. rozpoznajemy, że jest już zmęczony i pora na sen.

A poza tym bardzo lubi wszelkie przewody, kabelki, urządzenia, zamki w drzwiach, wentylatory - słowem wszystkie techniczne zabawki dużych chłopców i interesuje się nimi bardziej, niż czymkolwiek innym [zapamiętał już, w którym miejscu u nas w kościele kolega z nagłośnienia trzyma przewody i jak tylko się da - pędzi po nie i potem bawi się takim przewodem przez dobre 10 minut].

Zasypia słuchając kołysanek.

Próbuje sygnalizować swoje potrzeby mówiąc: "ee-ee"....

Natankowy świat :)


19:36, emi_grise , Natankowy świat
Link
czwartek, 04 lutego 2010
wtorek, 05 stycznia 2010

Mamy dzisiaj 4 dzień stycznia [notka powstawała tuż przed północą], a zatem pora na co miesięczne Natankowe podsumowania.

Oto, co udało mi się „wynotować” jako podsumowanie Natankowych osiągnięć  11-go miesiąca J:

·         pojawił się 3-ci ząbek – prawa górna jedynka;

·         Natanek świadomie robi „pa pa pa” i czasem też mówi;

·         z wielkim przejęciem reaguje na otwieranie szafy i głośno, z „zaaferowaniem” mówi wtedy: „faa-faa” J

·         mówi świadomie: „tata” – różnie akcentując – czasem zabawnie na ostatnią sylabę J

·         mówi świadomie: „ titit” – czyli samochód, a wypatrywanie tititków przez szybę, to obecnie jedno z najbardziej frapujących Natankowych zajęć;

·         chodzi trzymając się drabinek w swoim drewnianym kojcu-ogrodzeniu;

·         delikatnie siada przytrzymując się szczebelków;

·         bryka w łóżeczku przed zaśnięciem i walczy zaciekle z baldachimem J;

·         mówi świadomie „miś”, czyli po Natankowemu: „iś”;

·         zasypia nucąc: „a-a-a, a-a-a” , charakterystycznie podnosząc głos na ostatnim „a” – fajnie nas w tym naśladuje J;

·         używa smoczka prawie wyłącznie do zasypiania;

·         mówi groźnie i gardłowo: „haa-haa” [jakby nas straszył] – co oznacza po prostu szczekanie psa, czyli „hau-hau”;

·         zmienia głos i czasem przemawia do nas gardłowym „basikiem”;

·         naśladuje kasłanie i fajnie się przy tym bawi J;

·         naśladuje tętent konika, czyli takie śmieszne „kląskanie” językiem J;

·         nadal lubi mówić „ka-ka” na twarde przedmioty nadające się do podgryzania;

·         czasami woła na mamę: „eeeeee” [wolałabym „mama”, ale Natanek nie wymawia jeszcze żadnego wyrazu na  „m”, więc póki co „eeeeee” musi mi wystarczyć J];

·         (…)

Nasz syneczek J

*  * *

A mama była dzisiaj pierwszy dzień w pracy ...

środa, 04 listopada 2009

I stało się. Dokładnie dzisiaj, 4 listopada, minął 40 tydzień mojego życia. U mamy w zeszycie jest zapisane, że to już 282 doba mojego życia. No właśnie – mojego, a skoro tak, to postanowiłem odtąd sam o sobie tutaj od czasu do czasu coś napisać. Mama sprawdzi błędy, a potem zamieści, a  ja w tym czasie będę się już bawił z Panem Misiem.

Tak sobie myślę, o czym by tutaj tym razem napisać. W końcu 40 tygodni, to nie byle co – tyle samo czasu spędziłem u mamy w brzuszku. Widziałem, że mama skrupulatnie opisywała już każdy mijający miesiąc mojego życia, więc skupię się już tylko na tym ostatnim – 9-tym.

Muszę przyznać, że czas to był dla mnie niełatwy. Otóż tuż po konferencji z Jonathanem David`em, czyli ok. 5-6 października, rozchorowałem się L Bolał mnie brzuszek, wymiotowałem i puszczałem, za przeproszeniem, bączki… Podobno dużo dzieci po konferencji jakoś dziwnie zachorowało L Diabeł nie śpi.

Dość na tym, że dość długo mnie to choróbsko trzymało. Rodzice byli bardzo dzielni – modlili się o moje zdrowie, troszczyli się bardzo, a mama pilnowała mojej specjalnej diety – miała z tym bardzo dużo pracy, ale w ogóle nie narzekała. Byliśmy w tym czasie 3 razy u lekarza. Najpierw u jednej pani doktor, ale ta się za bardzo na mojej chorobie nie poznała. Poszliśmy potem dwa razy do doktor O. , a Ona od razu wiedziała, co mi jest i jak mi pomóc.

Ale tak naprawdę, ogromną ulgę i poprawę odczułem dopiero w tą niedzielę, kiedy modlił się o mnie caaaaaaaały kościół. Tatuś poprosił, w imieniu rodziców, o modlitwę o moje uzdrowienie.

Dość na tym, że dopiero od kilku dni jem swoje normalne jedzenie, śpię smacznie i spokojnie w dzień i w nocy i bawię się, jak na 9-cio miesięczniaczka przystało. Muszę teraz nadrobić  ten miesiąc zaległości, kiedy tylko troszkę jadłem i piłem i … płakałem. Bawić też się bawiłem, ale jakoś tak bez przekonania.

Wiecie, mam już swoje ulubione piosenki i wierszyki  J Tatuś, kiedy mnie usypia, śpiewa mi swoją najnowszą piosenkę „Jestem wolny” – bardzo fajna. Pomogę mu w aranżacji – takie grzechotki na przykład też przecież mogą się do czegoś przydać, prawda? Mamusia z kolei śpiewa mi taką daaaaaaaaaaaaawną piosenkę Tatusia „Zawsze, kiedy trafiam na ścianę” – super, mówię Wam! Diabeł, jak ją słyszy, to ucieka, gdzie pieprz rośnie [albo gdzieś tam w pobliże]. Lubię jeszcze, kiedy wujek Piotruś śpiewa z płyty, że „Wieje Boży wiatr”. Mówię Wam, co za muza! No ja nie mogę usiedzieć po prostu – bujam się, piszczę i śmieję się w niebogłosy – taka jest fajna! Co do wierszyków, to mam kilka swoich ulubionych, ale ten o słoniach i koniach, co to idą, a potem pada deszczyk, a potem ten dreszczyk przechodzi – no uwielbiam go i już! I jeszcze jak się potem można do rodziców przytulić i robić kiziu-miziu…Super!Bomba! No tak, kiziu-miziu można jeszcze robić z misiami i pieskami pluszowymi – czyli z wszystkim, co da się przytulić.

Hmmm, co by tu jeszcze. Aha! Wiecie, ostatnio z rodzicami dzieje się coś dziwnego. Mama na przykład założyła ostatnio czapkę, chociaż w domu wcale nie jest zimno! Potem założyła szlafrok, a z jego kieszeni zaczęła wyciągać moje zabawki! Fajne to było – takie przebieranie i pokazywanie, ale żeby tak od razu w tej czapce i szlafroku! Tato z kolei zakładał sobie pieluszkę na głowę i podpowiadał, żebym mu ją zdejmował i żeby on mógł krzyczeć: „nie ma” i „jest”..No powiedzcie sami J Podpatrzyłem, że rodzice czytają ostatnio „Zabawy FundaMentalne”, więc może ma to związek z tą książką J

Wspominałem Wam już o Esterce? Nie? Bo Esterka, to inaczej Gwiazda, która wcześniej nazywała się Hadassa i ona ma swojego pieska Topcia i potem okazuje się, że zostanie królową i uratuje swój naród. Wiem to wszystko, bo rodzice puszczają mi o niej słuchowisko i o Józefie i o potopie, ale o tym opiszę Wam już następnym razem.

Natanek J

piątek, 02 października 2009

Za 2 dni Natanek skończy 8 miesięcy i zacznie miesiąc 9-ty (!) :) Z dnia na dzień jest dla nas coraz większą radością :) Ostatnio Natanek zaskakuje nas brykanio-chuśtaniem się na kolankach [to przygotowanie do raczkowania], długim już samodzielnym siedzeniem, pomysłowością w innowacyjnym wykorzystywaniu do zabawy swoich np.: grzechotek, przeczącym kręceniem główką i potakującym kiwaniem w rytm płynącej muzyki, ale przede wszystkich nowymi "słówkami" :) Ostatnio prym wiodą: TA-TA, LA-LA, LA-TA, DA-WA, DA , DA-DA, GAN-GA i MA :) Nasz Mały Gadułka Kochany :***

Zauważyliśmy, że Natanek bardzo lubi, kiedy głośno się modlimy. Zaczyna się uśmiechać już po kilku słowach modlitwy, ale najbardziej się cieszy, kiedy powtarzamy: "W Imieniu Jezusa Chrystusa, AMEN." To "amen" właśnie jest najważniejsze - pewnie dlatego, że najłatwiej jest je wychwycić z całego potoku słów i można spróbować samodzielnie powtórzyć :)

Natanek ma już też swoją ulubioną płytę. Słucha bardzo często płytki z dziecięcym uwielbieniem: "Alfa i Omega" w aranżacji Grzesia Kloca z KCHWE Spichlerz. Bardzo lubi przy niej zasypiać :)

Przy Szerokim Natankowym Uśmiechu i odrobinie szczęścia, można zaobserwować piękne, malutkie Natankowe Dolne Jedyneczki :), a przy jeszcze większym szczęściu, można posłuchać Natankowego cmokania i kląskania :) Ostatnio w ogóle Natanek jest coraz bardziej słyszalny - czasami pokrzykuje i popiskuje tak głośno, że zagłusza i nas i nawet podsłuchiwane przez szybkę, spacerujące za oknem pieski - hau-hauki :)

Natankowy świat :)

wtorek, 08 września 2009
Natanek 4 dni temu skończył 7 miesięcy :) Jak ten czas leci!!! :) Tę kolejną rocznicę swoich urodzin Natanek przywitał nowym kojcem do zabawy - powierzchnia godna małego źrebaczka, krzesełkiem do karmienia i coraz mocniejsza pozycją siedzącą [z podpieraniem się z przodu rączkami włącznie]. Wyprawy spacerówką są już prawdziwą przygodą i wcale nie chce się wtedy spać, skoro jest tyyyyyyyyyyyyle do oglądania :) Nowy kojec jest fajny - można w nim swobodnie baraszkować i coraz pewniej trenować wprawki do raczkowania. Wow! :) I jeszcze szczoteczko-gryzaczki do zębów - baaaaaaaardzo są teraz pomocne, bo ząbki idąąąąąąąą, oj idą :)

Rośnij nam zdrowo, Syneczku!!! :) :***



Niech Ci przybywa mądrości, wzrostu,
łaski u Boga i u ludzi.Amen. :)

 
1 , 2