Blog powstał w I 2005 r. Od 7 XI 2005 r. do 7 X 2006 r. pisany z Dublina. Obecnie pisany z Warszawy.
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
* MOJE BLOGI / PROFILE NA FB / TEKSTY NA PORTALU CEL:
BIBLIA:
DUCH ŚWIĘTY DZISIAJ / HOLY SPIRIT TODAY
IRLANDZKIE:
KOŚCIOŁY / SŁUŻBY:
MODLITWA
NAWRÓCENIE
*STRONY P.
UZDROWIENIE
UZDROWIENIE c.d.
ZBAWIENIE
ZNAJOMI ON-LINE
ŻYCIE Z BOGIEM

Skopiuj CSS

Polska Społeczność Chrześcijańska w Dublinie

poniedziałek, 15 stycznia 2007

“Szukajcie najpierw Królestwa Bożego(...)”

Jak najlepiej rozpocząć tę historię? Może tak : około 3 miesiące, może 4, temu zadzwonił do mnie mój znajomy, że: “jest fucha do zrobienia”. Zapytałem go jaka i jakie są szczegóły tej pracy. On opowiedział mi co, kto i jak, ale, że konkrety będzie znał później- najpierw musi spotkać się z kimś i jechać zobaczyć. Powiedziałem, że dobrze. Potem sprawa się tak ułożyła, że to on mi przekazał tę pracę, gdyż on i jego kolega zdecydowali, że nie będą tego robić, bo zapłata nie jest adekwatna do frontu robót.

I tak zaczyna się moja przygoda z bratem Alfa.

Przygoda z bratem Alfa

To co powiem teraz, jest świadectwem tego, że Bóg jest żywy i wszechmocny, a Imię Jezus jest rozwiązaniem i zwycięstwem. Moja historia, a raczej moje świadectwo, to tylko kropla w oceanie tego, co uczynił Bóg w moim życiu.

Gdy spotkałem się pierwszy raz z bratem Alfa, od razu zauważyłem, że jest godny zaufania. Tak naprawdę wiedziałem o Nim tylko to, że jest z Afryki i że chce, żeby pomalować jakąś halę, gdzie się spotykają Jego Rodacy w weekend.

Gdzieś w moim wnętrzu coś mi podpowiadało, że On jest chrześcijaninem. Nie wiedziałem tego jeszcze, ale po krótkiej rozmowie było już to wiadomo. On powiedział mi co i jak oraz podał adres miejsca, gdzie mam malować i żebym się tam udał i zobaczył, jak to wygląda i czy podejmę się tego. Pierwszy raz byłem tam w czwartek po 6 p.m. i po wizycie oraz rozmowie nie wiedziałem, co mam zrobić, jaką podjąć decyzję, jakie stanowisko zająć w tej sprawie. Wiedziałem jedynie, co jest do zrobienia. Byłem w głupiej, jak mi się wydawało, sytuacji. Zastanawiałem się, co mam zrobić. Nie dawało mi to spokoju.

Niewiadoma i Boża odpowiedź

Zaproszono mnie na niedziele nabożeństwo, ale tam nie dotarłem, gdyż nie wiedziałem, co mam zrobić. Modliłem się i prosiłem Boga o pomoc i odpowiedź, co mam zrobić. I wreszcie dostałem odpowiedź od Pana, że mam to zrobić i nie myśleć o zapłacie. Więc poszedłem w czwartek, po tej niedzieli, w którą nie poszedłem na niedzielne nabożeństwo i powiedziałem bratu Ewangelii, że zrobię to za darmo. On na to, czy jestem tego pewien. Zadał mi 3 razy to samo pytanie, a ja stanowczo odpowiedziałem, że tak. Potem oznajmił mi, że Pastor wyjechał do Niemiec, ale będzie w niedzielę i żebym był o 1 p.m. w niedziele na nabożeństwie. I tak się stało.

Bracia Afrykańczycy

Przyszedłem na nabożeństwo i nie wiedziałem, co mnie spotka. Czułem się nieswojo [jedyny biały wśród Afrykańczyków] - muszę się przyznać. Do tego nie rozumiałem wszystkiego, co śpiewają Ci Ludzie i mówią, bo musiałem się z Nimi oswoić. Wszystko było dla mnie nowe i nie wiedziałem, co może mnie zaskoczyć. Jednak nie było źle. Po nabożeństwie poznałem kilka osób wraz z Mamą Maryją [Mamą Pastora] i Pastorem.

Wspólną pracę czas zacząć

Po krótkim czasie zrobiliśmy zakup pierwszych materiałów i ruszyliśmy do pracy. Na początku szło mozolnie, ale w miarę upływu czasu wszystko się dopasowało. Stworzył się wspaniały zespół. Prace zaczęły się posuwać do przodu. W między czasie pomyślałem o mojej byłej żonie [mieszkającej obecnie w Berlinie], żeby zrobiła dekoracje. Ona jest plastykiem i musiałem Ją przekonać, żeby zrobiła to za darmo lub bardzo tanio. Modliłem się i prosiłem Boga o pomoc. Udało się. Współpraca z bratem Leonem i bratem Emeri oraz kilku innymi braćmi była w całkowitej jedności. We wszystkim była zgoda i prowadzenie Ducha Bożego. W terminie został ukończony zaplanowany front robót. Jestem dumny z tego, że mogłem pracować dla tych Ludzi, dla tego Kościoła, na chwałę Bożą. Włożyłem w to całe moje serce.

Boże wspomaganie

Mimo, że pracowałem od rana w jednej pracy, miałem siły, żeby iść pracować do tego Kościoła. Udało się to tylko dzięki Bożemu wsparciu i dzięki wspaniałemu jedzeniu przygotowywanemu przez Siostry i Mamy z Kościoła. Wstawałem o 5:30 i musiałem dojechać na 8:30 rano. Około 7:30 p.m. byłem w domu, o ile zdążyłem i szedłem do Kościoła na + - 8 p.m. Przez jakiś czas przychodziła też moja była żona Beata, która też chodziła ze mną do tej innej pracy. Wiecie, dla mnie jak dla mnie, ale dla Niej to było dużym wysiłkiem. Ja miałem do wykonanie pracę dla Bożego Królestwa na chwałę Bogu, a Ona robiła to dla mnie, bo ją do tego namówiłem. Bóg podpowiadał mi i wspierał mnie w działaniu. Nasz Bóg Ojciec jest Wielki! Jemu niech będzie chwała i cześć i uwielbienie!

Do moich Czarnych Braci w Chrystusie

Wiecie, ja zostaję u Was w tej Społeczności, bo jestem częścią tego Kościoła. To nie ta budowla, te ściany, malowidło. To działanie Boga. To On mnie skierował do Was, aby przełamać bariery. Bariery pomiędzy ludźmi białej i czarnej karnacji skóry. I jedni i drudzy się izolują w pewien sposób. Nie wiem dlaczego, ale Biali niby akceptują Czarnych, ale zachowują dystans. Czy to musi tak być? Sam słyszę, gdy rozmawiam o tym, że chodzę do Afrykańskiego Kościoła, że: dlaczego nie do Kościoła, gdzie są Biali?.”

Módlmy się o zatarcie tej bariery, aby nie było tego wśród Dzieci Bożych. Jesteśmy Rodziną w Jezusie Chrystusie i co to jest? Ludzie mówią, że oni nie mają nic przeciwko, ale jak przychodzi co do czego, to jest inaczej.

Bóg pokazuje mi wiele rzeczy. Jedną z nich jest właśnie sprawa przełamania tej bariery.

Dużo pracy, a robotników mało

To widać - zbłąkanych i zagubionych ludzi jest tak wielu. Oni uciekają do alkoholu, narkotyków. Przyjechali lub przylecieli tu [ do Irlandii] za pieniędzmi i są w stanie się sprzedać i splamić. Oddać za nie swoją godność. Brat oszukuje brata, żona zarabia uprawiając prostytucję, ojciec sprzedaje kolegom syna narkotyki.

Co się dzieje? Czy te pieniądze Wam rozumy poodbierały? W Ewangelii Mateusza jest napisane: “ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości Jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” To jak jest? Czyżby Biblia mówiła nieprawdę? Albo w innym miejscu mówi tak: “ Pamiętaj, że to Pan, Bóg twój, daje ci siłę do zdobywania bogactwa, aby potwierdzić swoje przymierze, które poprzysiągł twoim ojcom, jak się to dziś okazuje.”

Nie pieniądze są złem, to miłość do nich. One są pomocne, ale nie najważniejsze. Jeżeli będziesz chodził / chodziła drogami Pana i przestrzegał przykazań Bożych, niczego ci nie zabraknie. Tak mówi Biblia. Ty nie musisz się ze mną zgadzać. Możesz mi nie wierzyć, ale to jest napisane w Słowie Bożym. Bóg jest Prawdą, jest nieomylny - decyzja należy do Ciebie.

Decyzja należy do Ciebie

Tobie też Bóg dał wolną wolę. On jest tu żywy i chce Cię uratować, ale to Ty musisz podjąć decyzję. Nie jestem tu, aby nakazywać lub do czegoś zmuszać. Mam to tylko przekazać. Niech każdy się nad tym zastanowi i wyciągnie z tego
wnioski. Ja zrobiłem swoje. Na razie! Co będzie dalej? Zobaczymy.

Niech Bóg Wam błogosławi Bracia i Siostry.

Śpiewajcie i uwielbiajcie Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Bądźcie w Pokoju Bożym,

Wasz brat w Panu,

Yanic

Dublin, Irlandia, 10.01.2007r.
poniedziałek, 06 lutego 2006

JUSTYNA

I zawitala wczoraj do nas niespodziewanie :-) - z pieknymi rysunkami i milym usmiechem :-) A zatem rosniemy w sile i bedzie nas zapewne coraz wiecej :-)

Justynko, jesli tu zajrzysz - pozdrawiam Cie bardzo serdecznie :-)

poniedziałek, 30 stycznia 2006

LESZEK

Leszek jest w Dublinie od 4 miesiecy. Przylecial tu z Gliwic za chlebem. Pracowal w Polsce w firmie ochroniarskiej, ale po restrukturyzacji musial sie zwolnic i zostal bez pracy. Zostawil niesplacony niewielki dlug, zone i dzieci i przylecial tu.

Na poczatku mial prace, byly tez pieniadze, ale wszystko z czasem sie skonczylo i od poczatku roku jest bez srodkow do zycia. Mieszka w opuszczonym domu, nie ma co jesc, nie ma za co zyc....

W Sylwestra przyszedl pod "Szpice", by razem z innymi przywitac Nowy Rok, ale jak mowil - wszyscy byli razem, bawili sie i smiali, tylko On byl sam...Bylo Mu przykro...Poprosil Boga o jakies pocieszenie. I otrzymal - znalazl na ulicy 20 euro.

Wtedy jeszcze mieszkal w Dublinie, potem zawzial sie i w poszukiwaniu pracy przewedrowal przez kilka okolicznych miejscowosci. Szedl na pieszo, pytal o prace, spal w lesie...Do Polski wracac nie chce.

JANEK

Janek spotkal Leszka na ulicy. Jak sam mowi - jest szczesliwy, ze Pan Bog Go do takich ludzi posyla. Janek znalazl Mu prace, wsparl jak potrafil najlepiej i wczoraj przyprowadzil na spotkanie naszej spolecznosci.

Dzieki temu poznalismy Leszka i Jego historie. Teraz pomozemy Mu w znalezieniu dobrej pracy, mieszkania, kupnie jedzenia. Po to jestesmy. W takich chwilach naprawde czujemy, ze jestesmy potrzebni.

Polska Spolecznosc Chrzescijanska w Dublinie

Kontakt:

e-mail: polska@lovereigns.org

e-mail: gosia2@fastnet.pl

Darek: 353 86 058 43 94

Gosia: 353 87 413 79 79

Jesli ktos z Waszych bliskich, znajomych czy przyjaciol bedzie w Irlandii i bedzie mial klopoty, prosze - przyslijcie go do nas. Postaramy sie mu pomoc!

* * *

Byc moze niedlugo nasze grono jeszcze sie powiekszy. Czekamy na malzenstwo z Wloch, ktore chce przeniesc sie do Dublina i miec kontakt z nasza spolecznoscia. Czekamy tez na Zbyszka z Wrexham z Anglii - moze niedlugo i On do nas dolaczy :-)

wtorek, 17 stycznia 2006

Spotykamy sie od kilku miesiecy. Niektorzy znacznie dluzej ode mnie, a z nastaniem Nowego Roku - z nowymi silami, planami i wiara w Boze prowadzenie dla nas i wszystkich, ktorzy do nas dolacza - "wychodzimy z podziemia".

Kto? My - czyli Polska Spolecznosc Chrzescijanska w Dublinie. Spotykamy sie w kazda niedziele, w LUCAN o godz. 15:00. Na razie to spotkania Polakow, ale chcemy prowadzic je w dwoch jezykach: polskim i angielskim - wszystkie nacje sa u nas mile widziane! :-)

Co nas wyroznia? To, ze nie jestesmy kolkiem wzajemnej adoracji, ale pomagamy sobie w konkretnych sprawach. Wiemy, ze zawsze mozemy na siebie liczyc, wiemy, ze nie jestesmy sami! I faktycznie nie jestesmy! :-) Mamy bardzo mocne "plecy"... w Niebie! :-) To, co dzieje sie w naszym zyciu jest tego najlepszym przykladem! :-)

Jesli bedziecie "przejazdem" w Dublinie, skontaktujcie sie prosze z nami. Mozecie dzwonic tutaj: (353) 86 058 43 94 lub pisac tutaj: polska@lovereigns.org. Pomozemy Wam odnalezc sie w irlandzkiej rzeczywistosci, ugoscimy dobra herbata i podzielimy sie rodzinna atmosfera i cieplem! :-) Serdecznie zapraszamy! :-)

Wszystkich zas prosimy o wsparcie nas w modlitwie - bysmy "rosli w sile" i byli wsparciem i opoka dla innych.

Polska Spolecznosc Chrzescijanska w Dublinie