Blog powstał w I 2005 r. Od 7 XI 2005 r. do 7 X 2006 r. pisany z Dublina. Obecnie pisany z Warszawy.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
* MOJE BLOGI / PROFILE NA FB / TEKSTY NA PORTALU CEL:
BIBLIA:
DUCH ŚWIĘTY DZISIAJ / HOLY SPIRIT TODAY
IRLANDZKIE:
KOŚCIOŁY / SŁUŻBY:
MODLITWA
NAWRÓCENIE
*STRONY P.
UZDROWIENIE
UZDROWIENIE c.d.
ZBAWIENIE
ZNAJOMI ON-LINE
ŻYCIE Z BOGIEM

Skopiuj CSS
wtorek, 17 listopada 2009

W grudniu w ramówce naszego internetowego radia pojawiają się nowe interesujące programy.

  • We wtorki po godz. 20 magazyn dla małżeństw „Potrójny sznur”, gdzie chrześcijańskie małżeństwa dzielą się swoim doświadczeniem i wiedzą w tym temacie (powtórki w soboty ok. 20.00).
  • Także we wtorki o 22.00 zapraszamy na ciekawy cykl „Jak być bohaterem dla swoich dzieci”.
  • W środy o 16.00 – cykl reportaży dla młodych słuchaczy.
  • W czwartki o 22.00 zapraszamy na spotkanie z dr Charlesem Stanleyem, znanym nauczycielem Słowa Bożego. Jego programy, powtarzane w piątki o 16.00 oraz w weekendy, przeznaczone są głównie dla młodych w wierze chrześcijan. Zapraszamy do komputerów!

http://www.radiocel.pl

15:37, emi_grise , Przemyślenia
Link
niedziela, 15 listopada 2009
Na dzisiejszym uwielbieniu bardzo mocno dotknęły mnie słowa 2 piosenek [obydwie pochodzą akurat z najnowszej naszej płyty]:

1. WYPUŚĆ MÓJ LUD

Jestem Bogiem, potężnym Panem
Wy, którzy Go oczekujecie
Podnieście swój wzrok
Podnieście swe oczy
Bo już przychodzi panów Pan
Coraz głośniej słychać zew
To Boży Syn powraca na ziemię
Przychodzę już jako panów Pan
Wołajcie o deszcz, wołajcie o deszcz

Wypuść mój lud
Wypuść mój lud
Wypuść mój lud
Aby mi służył

Przychodzę już w potędze swej
Ludu mój podnieś oczy
Powstań i wołaj, rozkazuj i głoś
Bo ja wypowiedziałem Słowo

Wypuść...


Tak wielu z nas jest więzionych przez okoliczności [diabła] i pozbawionych możliwości / siły do służenia Bogu - pozbawionych swobody działania i mocy. Diabeł tak bardzo lubi sidlić nas nadmiarem czegoś, albo niedoborem i wszystko po to, by przesłonić obraz tego, co najważniejsze i TEGO, który jest najważniejszy. Dlatego TRZEBA, choćby ostatkiem sił, zebrać się w sobie i z wiarą i mocą rozkazywać diabłu: "wypuść mój lud", "wypuść mnie", "wypuść x", "wypuść y", "bo my nie należymy do Ciebie, bo my chcemy służyć Bogu".


2. JUŻ SŁYSZĘ KROPLE DESZCZU

Już słyszę krople deszczu
Potężnego deszczu
Późnej pory deszczowej
Już słyszę krople deszczu
Potężnego deszczu
Od Boga (z nieba)
Ludu mój przygotuj się | x2

ref.
Nasz Wszechmogący Bóg
Na czele armii swej
Wyrusza już
Możliwy z Nim każdy jest cud
Więc obudź się ze snu
Mocą przyoblecz się
Od stóp do głów
Niech ogniem zapłonie twój duch


Podczas uwielbienia, to właśnie była moja modlitwa - także w duchu, by przyoblec się mocą z wysokości, by mój duch zapłonął, bym nie była w uśpieniu, ale obudziła się do działania dla Boga.


Dziękuję Ci Boże za to dzisiejsze, prywatne przebudzenie :)

18:38, emi_grise , Przemyślenia
Link
Dziś nieco bardziej prywatnie ;)

1. W ubiegłym tygodniu podjęłam decyzję o powrocie do uwielbienia [po przerwie związanej z ciążą i macierzyństwem].Ostatnia próba co prawda się nie odbyła, z powodu choroby wielu osób, ale odbędzie się jutro i dotrę na nią - choćby nie wiem, co ;). Macierzyństwo jest piękne i bardzo wzbogaca, ale równie mocno zaczęło mi już brakować PEŁNEGO zaangażowania w służbę Panu Bogu. Tak więc wracam :) Jeśli komuś będzie leżało to na sercu, może się za mnie pomodlić :)

2. Kilka tygodni wcześniej zadecydowaliśmy z Piotrem, że na nowo chcemy się włączyć w działalność reaktywowanej grupy ewangelizacyjnej. Nie wiem, czy uda mi się znowu śpiewać na ewangelizacjach na Starówce, ale mam to bardzo głęboko w sercu, więc zobaczymy :)

3. Wczoraj zaproponowano mi, bym włączyła się w działalność grupy wstawienniczej. Potraktowałam to jako odpowiedź na moje westchnienia do Pana Boga, że chciałabym mu służyć nawet wtedy, gdy spędzam czas w domu - razem z Natankiem. Więc tak teraz będzie :) Codziennie, przez pół godziny, wraz z innymi wstawiennikami, będę się modliła o sprawy naszego kościoła, jego członków i inne, które akurat zostaną nam do modlitwy powierzone. BARDZO się z tego cieszę i wiem, że będzie to najlepszy sposób, by być ZAWSZE w dobrej duchowej formie :)

4. Dzisiaj udało mi się pojednać z kimś, kto tego pojednania wymagał. Z serca spadł mi 100-tonowy głaz. Dziękuję Bogu za tę możliwość i za to, że NIC nie stoi już na przeszkodzie, by włączyć się na nowo w służbę dla Niego.

5. Od piątku Natanek klaszcze w rączki, a od dzisiaj - raczkuje :) BARDZO się cieszymy, a Natanek nie mniej :).

6. :)
16:11, emi_grise , Przemyślenia
Link
czwartek, 12 listopada 2009

* LET IT RAIN *

Let it rain, let it rain.
Open the floodgates of Heaven
x2

The Lord reigns, let the earth be glad
Let the distance shores rejoice
Clouds and thick darkness surround him
Righteousness and justice are the foundation of his throne
A fire goes before him and consumes his foes on every side
His lightning lights up the world
The earth sees and trembles
The mountains melt like wax before the Lord
Before the Lord of all the earth
The Heavens proclaim His righteousness
And all peoples will see His Glory

We want to see Your Glory, God!
Do you want to see His Glory?
Lift your voices, lift your hands!

Let it rain, let it rain.
Open the floodgates of Heaven
x2

10:26, emi_grise , Uwielbienie
Link Komentarze (2) »
środa, 04 listopada 2009

I stało się. Dokładnie dzisiaj, 4 listopada, minął 40 tydzień mojego życia. U mamy w zeszycie jest zapisane, że to już 282 doba mojego życia. No właśnie – mojego, a skoro tak, to postanowiłem odtąd sam o sobie tutaj od czasu do czasu coś napisać. Mama sprawdzi błędy, a potem zamieści, a  ja w tym czasie będę się już bawił z Panem Misiem.

Tak sobie myślę, o czym by tutaj tym razem napisać. W końcu 40 tygodni, to nie byle co – tyle samo czasu spędziłem u mamy w brzuszku. Widziałem, że mama skrupulatnie opisywała już każdy mijający miesiąc mojego życia, więc skupię się już tylko na tym ostatnim – 9-tym.

Muszę przyznać, że czas to był dla mnie niełatwy. Otóż tuż po konferencji z Jonathanem David`em, czyli ok. 5-6 października, rozchorowałem się L Bolał mnie brzuszek, wymiotowałem i puszczałem, za przeproszeniem, bączki… Podobno dużo dzieci po konferencji jakoś dziwnie zachorowało L Diabeł nie śpi.

Dość na tym, że dość długo mnie to choróbsko trzymało. Rodzice byli bardzo dzielni – modlili się o moje zdrowie, troszczyli się bardzo, a mama pilnowała mojej specjalnej diety – miała z tym bardzo dużo pracy, ale w ogóle nie narzekała. Byliśmy w tym czasie 3 razy u lekarza. Najpierw u jednej pani doktor, ale ta się za bardzo na mojej chorobie nie poznała. Poszliśmy potem dwa razy do doktor O. , a Ona od razu wiedziała, co mi jest i jak mi pomóc.

Ale tak naprawdę, ogromną ulgę i poprawę odczułem dopiero w tą niedzielę, kiedy modlił się o mnie caaaaaaaały kościół. Tatuś poprosił, w imieniu rodziców, o modlitwę o moje uzdrowienie.

Dość na tym, że dopiero od kilku dni jem swoje normalne jedzenie, śpię smacznie i spokojnie w dzień i w nocy i bawię się, jak na 9-cio miesięczniaczka przystało. Muszę teraz nadrobić  ten miesiąc zaległości, kiedy tylko troszkę jadłem i piłem i … płakałem. Bawić też się bawiłem, ale jakoś tak bez przekonania.

Wiecie, mam już swoje ulubione piosenki i wierszyki  J Tatuś, kiedy mnie usypia, śpiewa mi swoją najnowszą piosenkę „Jestem wolny” – bardzo fajna. Pomogę mu w aranżacji – takie grzechotki na przykład też przecież mogą się do czegoś przydać, prawda? Mamusia z kolei śpiewa mi taką daaaaaaaaaaaaawną piosenkę Tatusia „Zawsze, kiedy trafiam na ścianę” – super, mówię Wam! Diabeł, jak ją słyszy, to ucieka, gdzie pieprz rośnie [albo gdzieś tam w pobliże]. Lubię jeszcze, kiedy wujek Piotruś śpiewa z płyty, że „Wieje Boży wiatr”. Mówię Wam, co za muza! No ja nie mogę usiedzieć po prostu – bujam się, piszczę i śmieję się w niebogłosy – taka jest fajna! Co do wierszyków, to mam kilka swoich ulubionych, ale ten o słoniach i koniach, co to idą, a potem pada deszczyk, a potem ten dreszczyk przechodzi – no uwielbiam go i już! I jeszcze jak się potem można do rodziców przytulić i robić kiziu-miziu…Super!Bomba! No tak, kiziu-miziu można jeszcze robić z misiami i pieskami pluszowymi – czyli z wszystkim, co da się przytulić.

Hmmm, co by tu jeszcze. Aha! Wiecie, ostatnio z rodzicami dzieje się coś dziwnego. Mama na przykład założyła ostatnio czapkę, chociaż w domu wcale nie jest zimno! Potem założyła szlafrok, a z jego kieszeni zaczęła wyciągać moje zabawki! Fajne to było – takie przebieranie i pokazywanie, ale żeby tak od razu w tej czapce i szlafroku! Tato z kolei zakładał sobie pieluszkę na głowę i podpowiadał, żebym mu ją zdejmował i żeby on mógł krzyczeć: „nie ma” i „jest”..No powiedzcie sami J Podpatrzyłem, że rodzice czytają ostatnio „Zabawy FundaMentalne”, więc może ma to związek z tą książką J

Wspominałem Wam już o Esterce? Nie? Bo Esterka, to inaczej Gwiazda, która wcześniej nazywała się Hadassa i ona ma swojego pieska Topcia i potem okazuje się, że zostanie królową i uratuje swój naród. Wiem to wszystko, bo rodzice puszczają mi o niej słuchowisko i o Józefie i o potopie, ale o tym opiszę Wam już następnym razem.

Natanek J

niedziela, 01 listopada 2009

"Hell is just a metaphor for the grave."

There are three words translated "hell" in Scripture: 
  • Gehenna (Greek): The place of punishment (Matthew 5:22,29; 10:28; and James 3:6) 
  • Hades (Greek): The abode of the dead (Matthew 11:23; 16:18, Luke 16:23; Acts 2:27) 
  • Sheol (Hebrew): The grave (Psalm 9:17; 16:10)

There are those who accept that hell is a place of punishment, but believe that the punishment is to be annihilated—to cease conscious existence. They can’t conceive that the punishment of the wicked will be conscious and eternal. If they are correct, then a man like Adolph Hitler, who was responsible for the deaths of millions, is being "punished" merely with eternal sleep. His fate is simply to return to the non-existent state he was in before he was born, where he doesn’t even know that he is being punished.

However, Scripture paints a different story. The rich man who found himself in hell (Luke 16:19–31) was conscious. He was able to feel pain, to thirst, and to experience remorse. He wasn’t asleep in the grave; he was in a place of "torment." If hell is a place of knowing nothing or a reference to the grave into which we go at death, Jesus' statements about hell make no sense. He said that if your hand, foot, or eye causes you to sin, it would be better to remove it than to "go into hell, into the fire that never shall be quenched: where their worm dies not, and the fire is not quenched" (Mark 9:43–48).

The Bible refers to the fate of the unsaved with such fearful words as the following:

  • "Shame and everlasting contempt" (Daniel 12:2)
  • "Everlasting punishment" (Mathew 25:46)
  • "Weeping and gnashing of teeth" (Matthew 24:51)
  • "Fire unquenchable" (Luke 3:17)
  • "Indignation and wrath, tribulation and anguish" (Romans 2:8,9)
  • "Everlasting destruction from the presence of the Lord" (2 Thessalonians 1:9)
  • "Eternal fire...the blackness of darkness for ever" (Jude 7,13)

Revelation 14:10,11 tells us the final, eternal destiny of the sinner: "He shall be tormented with fire and brimstone...the smoke of their torment ascended up for ever and ever: and they have no rest day or night."

Źródło: The Way Of The Master

20:03, emi_grise , Rozmowy z ateistą
Link
niedziela, 25 października 2009