Blog powstał w I 2005 r. Od 7 XI 2005 r. do 7 X 2006 r. pisany z Dublina. Obecnie pisany z Warszawy.
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
* MOJE BLOGI / PROFILE NA FB / TEKSTY NA PORTALU CEL:
BIBLIA:
DUCH ŚWIĘTY DZISIAJ / HOLY SPIRIT TODAY
IRLANDZKIE:
KOŚCIOŁY / SŁUŻBY:
MODLITWA
NAWRÓCENIE
*STRONY P.
UZDROWIENIE
UZDROWIENIE c.d.
ZBAWIENIE
ZNAJOMI ON-LINE
ŻYCIE Z BOGIEM

Skopiuj CSS
czwartek, 03 kwietnia 2014

11:12, emi_grise , Ewangelizacja
Link
poniedziałek, 17 lutego 2014

Tekst: Alfred Palla


Wielu zainteresowanych wschodnimi formami sztuki walki oraz gimnastyki medytacyjnej niewiele wie o ich duchowym aspekcie. Ich celem jest uzyskanie jedności z duchową energią wszechświata, co może narazić na wpływ mocy, które się za nią kryją.


Tai Chi

Tai Chi jest chińską sztuką walki, a zarazem gimnastyką medytacyjną, ściśle powiązaną ze wschodnią wiarą w istnienie mistycznej energii chi (qi). Tai Chi nie polega na ćwiczeniu kondycji fizycznej, lecz na koordynacji ciała i umysłu, umożliwiającej przepływ tej mistycznej energii.
W związku z tym, choć ćwiczenia Tai Chai mogą przynieść korzyści zdrowiu fizycznemu, to mogą zaszkodzić zdrowiu duchowemu.

Feng shui

Tradycja feng shui, co po chińsku znaczy „wiatr-woda”, zakłada współzależność między energią życiową chi a krajobrazem, rozplanowaniem i wystrojem wnętrza. Jej zwolennicy próbują ustalić najkorzystniejsze miejsce dla budowli oraz równowagę między jin i jang, co ma według nich ogromny wpływ na swobodny przepływ mistycznej energii chi. W tym celu używa się między innymi wahadełka i różdżki.


Adepci feng shui, dla zapewnienia duchowej ochrony mieszkańcom danego miejsca, stosują wschodnie rytuały i fetysze, na przykład wieszają dzwonki nad drzwiami wejściowymi, aby odstraszały złe duchy. Niestety media często prezentują takie zabobony jako modne i postępowe myślenie w dziedzinie architektury czy wystroju wnętrz.


W Chinach feng shui jest formą geomancji, a więc wróżenia. Wywiera ogromny wpływ na codzienne życie ludzi. W praktyce nikt nie rozpoczyna w Chinach budowy bez rady geomanty. Prowadzi to do dużej kontroli, jaką ci ludzie sprawują nad rodzinami i przywódcami tego kraju.

Scjentologia

Scjentologię stworzył Ron Hubbard (1911-1986), autor powieści science fiction. Wcześniej uczestniczył w ruchu Ordo Templi Orientis, gdzie zgłębiał magię i gnostycyzm. 


Hubbard zawarł swe religijne poglądy w książce Diantetics: The Modern Science of Mental Health (Dianetyka, czyli współczesna nauka o zdrowiu umysłowym). Dianetyka miała pomóc ludziom w pokonaniu kompleksów i nałogów, a także w leczeniu wszelkich chorób. Scjentolodzy obiecują adeptom nadzwyczajne sukcesy i zdolności paranormalne, jakie posiadł Tom Cruise w Mission Impossible, a John Travolta w filmie Fenomen. Nawiasem mówiąc obaj są członkami tego kościoła.


Tytuł książki Hubbarda, podobnie jak sama nazwa Kościoła Scjentologicznego, ma kojarzyć się z nauką. Wiele osób interesuje się scjentologią, ponieważ początkowo sądzą, że mają do czynienia z czymś naukowym. W rzeczywistości scjentologia ma tyle wspólnego z nauką, co książki science fiction.
Na początek zainteresowani otrzymują bezpłatny test zwany Oxford Capacity Test. Nie ma on nic wspólnego z uniwersytetem w Oxfordzie. To pseudonaukowe narzędzie rzekomo diagnozuje stan ducha i psychiki człowieka, ale zawsze przynosi negatywne rezultaty, gdyż jego prawdziwym celem jest zwerbowanie uczestnika do udziału w kosztownych kursach terapeutyczno-rozwojowych, które są oferowane po tym teście za niemałe pieniądze.


Hubbard odrzucił biblijne nauczanie o Bogu, pozbawił Jezusa Chrystusa statusu Boga i Zbawiciela, uznając Go jedynie wielkim nauczycielem, który sam poszukiwał mądrości zawartej w doktrynie scjentologicznej. Hubbard uważał siebie za stojącego na wyższym poziomie niż Chrystus. Odrzucił zbawienie przez ofiarę Mesjasza, przyjmując wiarę w reinkarnację. Promował również okultystyczne techniki, takie jak regresja i podróże astralne.


Według scjentologów ludzie posiadają nieśmiertelną cząstkę zwaną thetanem. Thetany rzekomo dysponują potężną mocą i to one stworzyły wszechświat i ludzkość. Wszystkie religie na ziemi, podobnie jak choroby, są rezultatem engramów wszczepionych ludziom przez złe i żądne władzy thetany. Za ich sprawą powstały więc wszystkie choroby i religie. Sjentolodzy, aby pomóc ludziom w pozbyciu się ich, oferują audytowanie, czyli terapię przypominającą spowiedź, którą prowadzi się w stanie zbliżonym do hipnozy. Istotną rolę odgrywa w tym procesie tzw. E-Metr, urządzenie mierzące reakcję skórno-galwaniczną, które działa niczym poligraf, notujący fizjologiczne reakcje organizmu. Proces audytowania ma oczyścić człowieka i pomóc mu osiągnąć duchowe oświecenie i boskość.
Niestety, zamiast pomocy w dolegliwościach fizycznych, duchowych czy psychicznych, którą zapowiadają propagandowe materiały scjentologiczne, pacjenci po przejściu przez ich terapie i kursy, zwykle czują się dużo gorzej. Psychiatra J.-M. Abgraal badał byłych scjentologów. Mówili mu, że pod koniec audytowania, po wyjściu ze stanu hipnotycznego, czuli się źle, mieli mdłości, odczuwali bóle, zawroty głowy oraz niepokój. 


Scjentologia, choćby tylko ze względu na okultystyczne praktyki i wiarę w reinkarnację, jest absolutnie nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
    
Terapeutyczny dotyk

Terapeutyczny dotyk polega na przesuwaniu rąk nad powierzchnią ciała pacjenta w nadziei przyśpieszenia jego rekonwalescencji. W niektórych krajach stosują go pielęgniarki, choć badania cytowane w książce Alternative Medicine (Medycyna alternatywna) świadczą, że ta terapia nie przynosi żadnych wymiernych korzyści.


Pismo Journal of American Medical Association opublikowało badania przeprowadzone przez Emily Ross z udziałem ponad 20 osób praktykujących terapeutyczny dotyk. Każda wkładała ręce w otwory w ściance, zaś siedząca po drugiej stronie osoba ustawiała swoją dłoń kilka centymetrów nad dłonią terapeuty, który miał odgadnąć czy w pobliżu są ludzkie dłonie czy też nie. Terapeuci trafiali zaledwie w 44% przypadków, czyli nawet poniżej liczby prognozowanej przez rachunek prawdopodobieństwa.


Terapeuci uważają, że potrafią manipulować aurą człowieka, ale dotąd nawet nie potwierdzono jej istnienia. Technika terapeutycznego dotyku opiera się na założeniu, że wszystkie formy życia emanują mistyczną energię. Choroba jest rzekomo rezultatem jej zachwiania, a przesuwanie dłonią nad powierzchnią ciała ma ją stymulować, przyczyniając się do uzdrowienia. Jednakże tej mistycznej energii nie da się stwierdzić empirycznie.


Terapeutyczny dotyk, tak jak inne spirytystyczne metody leczenia, wymaga wiary w możliwość przekazywania tej psychotronicznej energii przez jednego człowieka, drugiemu. Dolores Krieger napisała w swej książce Therapeutic Touch (Terapeutyczny dotyk): „Akt uzdrawiania wiąże się z przekazaniem przepływu energii przez uzdrawiającego na rzecz chorego (...). Uzdrawiający przekazuje tę energię, pranę drugiej osobie”.


Wspomniane aktywności stoją w sprzeczności z naukami Pisma Świętego (Pwt 18:9-14), dlatego terapeutyczny dotyk powinien budzić ostrożność. Krieger twierdzi, że bez wprowadzenia się w ten stan, nie mogła przekazać pacjentowi energii. Napisała, że terapeutyczny dotyk pozwala na dialog z „wyższym ja”, co jest eufemizmem oznaczającym kontakt z duchowymi istotami. Dlatego ta technika niesie podobne niebezpieczeństwa, jak joga. Dolores Krieger napisała: „Czasami nazywam terapeutyczny dotyk – jogą uzdrawiania”.


Wiele pielęgniarek, które parają się terapeutycznym dotykiem, nie ma pojęcia, że w ten sposób czynią siebie spirytystycznymi mediami. Pielęgniarki i lekarze, ze względu na edukację mocno osadzoną na światopoglądzie, wykluczającym duchową rzeczywistość, rzadko orientują się w niebezpieczeństwach okultyzmu. Nie zdają sobie sprawy, że podobną techniką przesuwania dłoni nad ciałem, posługują się między innymi osoby zaangażowane w Wicca, czyli współczesne czarnoksięstwo.

Chrześcijanie powinni modlić się za chorych i kłaść na nich ręce podczas modlitwy, a nawet stosować masaż, ilekroć to jest potrzebne. Dotyk odgrywał ważną rolę w służbie Jezusa i apostołów, dlatego jest nań miejsce w naszej służbie, ale pamiętajmy, że chodziło o dotyk, nie zaś o bezdotykowe przesuwanie dłonią nad ciałem, które rzekomo manipuluje jakąś magiczną energią. Jezus dotykał nawet trędowatych i tym sposobem ich uzdrawiał, ale nigdzie w Ewangeliach nie czytamy, aby leczył przesuwając ręką nad ciałem.

Tekst został zamieszczony na portalu chrześcijańskim CEL:

http://portalcel.pl/niekonwencjonalne-sposoby-leczenia-czesc-czwarta


19:25, emi_grise , Inne
Link

Od najwcześniejszego dzieciństwa miałam problemy z kręgosłupem. Byłam w tamtym czasie poddana codziennej rehabilitacji, ale w pewnym momencie, źle dobrane ćwiczenia spowodowały, że miałam z prawej strony przerost mięśni wzdłuż kręgosłupa, z lewej zaś ich ubytek. Cały kręgosłup miał niewłaściwe ułożenie we wszystkich jego odcinkach:szyjnym, piersiowym i lędźwiowym.[i]Sytuację pogorszyły dodatkowo źle dobrane ćwiczenia siłowe w czasie studiów.Potem było już tylko gorzej...

 

Spowodowało to wytworzenie się tak zwanego garbu żebrowego i rotacji kręgów. Moje żebra były bardziej wystające z lewej strony, a mniej z prawej, natomiast moja prawa łopatka była bardziej wystająca, a lewa mniej - wszystko na przemian. Towarzyszył temu ból w różnych odcinkach kręgosłupa i o różnym nasileniu, z którym nie rozstawałam się praktycznie od kilkunastu lat. Z czasem doszło u mnie do bolesnych zrostów i usztywnień kręgosłupa. Praktycznie nie miałam swobody ruchów w górnym odcinku kręgosłupa, między łopatkami i na karku. Ból wzmagał się podczas wysiłku fizycznego, ale także podczas snu i leżenia przez dłuższy czas w tej samej pozycji. Ból i zesztywnienia mijały jedynie w trakcie intensywnej rehabilitacji i niedługo po niej. Problemy z górnym odcinkiem kręgosłupa odbijały się na osłabieniu odcinka lędźwiowego. Z powodu jego uszkodzenia, trafiłam pod koniec 2009 roku na 2 tygodnie do szpitala, a potem byłam poddana intensywnej rehabilitacji. Przez te wszystkie lata nauczyłam się z tym bólem żyć, nie pamiętając praktycznie, jak to jest, kiedy kręgosłup nie boli. Kiedy na świat przyszły moje dzieci, moja uwaga bardziej skupiła się na nich, niż na mnie samej. Wszystkie moje modlitwy skupione były na dzieciach. O sobie samej zapominałam.

 

Ból kręgosłupa towarzyszył mi nieprzerwanie do 8 lutego 2014 roku.

 

Tego dnia miałam okazję wziąć udział w szkoleniu na temat uzdrawiania, przeprowadzanym dla osób usługujących w Namiocie Uzdrowień Kościoła Ulicznego w Warszawie, do którego ekipy będę już wkrótce należeć. To, w jaki sposób tam się znalazłam, można streścić następująco: postanowiłam w końcu zacząć robić, to czego chciał ode mnie Bóg, a On natychmiast odpowiedział, spełniając w tym momencie wszystkie pragnienia mojego serca i dodając do tego jeszcze od siebie dużo, dużo więcej. Szkolenie przeprowadzał Pastor Leszek Korzeniecki z Kościoła Chrześcijan Baptystów w Węgorzewie (http://leszekkorzeniecki.pl).

 

Rano, jeszcze przed szkoleniem,Pastor modlił się o mojego starszego synka. Już sam ten fakt i moja wiara w skuteczność tej modlitwy, napawały mnie ogromną radością i wdzięcznością dla Boga. Nie pragnęłam już nawet, by Bóg tego dnia zrobił też coś tylko dla mnie.A jednak stało się zupełnie inaczej.

 

Pastor Leszek w trakcie szkolenia opowiadał o swoich osiągnięciach w uzdrawianiu chorych kręgosłupów. W tym czasie zaczęły płynąć mi łzy, które ocierałam ukradkiem. Pomyślałam, że przecież nie pójdę poprosić Pastora o kolejną modlitwę, skoro tego dnia już modlił się o jedną kwestię dotyczącą naszej rodziny. Siedziałam więc ze spuszczoną głową, wycierałam łzy i czekałam.

 

Ku mojemu zaskoczeniu, Pastor w pewnym momencie zapytał, czy na sali jest ktoś ze skrzywionym kręgosłupem,którego ten kręgosłup teraz właśnie boli. Miałam wrażenie, że moja ręka sama wystrzeliła wtedy do góry. Prawie wykrzyknęłam na głos: "ja, ja!", ale powstrzymałam się,pozwalając cieszyć się po cichu mojemu sercu.

 

W trakcie przerwy, z prośbą o uzdrowienie kręgosłupa podeszła do Pastora pierwsza osoba. Po przerwie ja byłam następna. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że jeszcze w trakcie dzielenia się z nami przez Pastora świadectwami uzdrowień kręgosłupów, odczułam dziwne pobolewanie w lewej, nie bolącej mnie do tej pory, łopatce - zupełnie tak,jakby coś mi się tam przesuwało.

 

Kiedy wyszłam na środek do modlitwy, zamknęłam oczy, starając się w miarę możliwości rozluźnić, a na twarzy miałam wymalowane szczęście. Wiedziałam, że zostanę uzdrowiona i powtarzałam tylko w duchu: "dziękuję,dziękuję, dziękuję". Nagle poczułam ciepło nad lewą łopatką i zaczęła mi drętwieć prawa ręka. Jak powiedział Pastor Leszek - w ten sposób układ nerwowy reaguje na wszelkie zmiany, które dotykały teraz mojego kręgosłupa. W tym momencie mój wieloletni ból minął! Zaczęła mi drętwieć lewa ręka, a potem drżało całe moje ciało. Pastor pytał o moje odczucia, a ja mogłam z radością odpowiedzieć, że kręgosłup mnie nie boli i mogłam zacząć robić rękoma ruchy,które do tej pory sprawiały mi ból.

 

Kiedy wróciłam na swoje miejsce,Pastor powiedział, że zostałam uzdrowiona z bólu, a same kości i mięśnie mogą się jeszcze przemieszczać w ciągu kolejnych dni. Być może będzie jeszcze potrzebna jedna modlitwa, żeby wszystko wróciło do idealnego porządku.

 

Tego dnia jeszcze raz modlono się o mój kręgosłup, zgodnie z tym, co zasugerował Pastor Leszek. Poczułam się wtedy tak, jakby mój duch chciał się uwolnić z ciążącego mu ciała. Moje nogi ugięły się pode mną, zaczęłam się lekko chwiać. Kiedy modlitwa, tym razem,moich braci i sióstr w wierze, skończyła się, powiedziałam, że czuję się, jak po najlepszej rehabilitacji. Kręgosłup był w jeszcze lepszym stanie, niż poprzednio, a ja byłam po prostu szczęśliwa.

 

Chwała niech będzie najwyższemu Bogu!

 

Mając tak wspaniały dowód Bożego działania, wracając wieczorem do domu i widząc przed sobą starszą panią idącą z pomocą kul, powiedziałam Jej, że właśnie wracam ze spotkania, na którym Bóg uzdrowił mój kręgosłup i zapytałam, czy nie chciałaby, żebym pomodliła się o Nią. Zgodziła się, a ja bardzo szczęśliwa i przejęta, mogłam się zacząć modlić.

 

Po powrocie do domu, mąż zauważył, że jestem bardziej wyprostowana (poza tym, że radość i szczęście i coś nieokreślonego, jakby Boża Obecność, wprost wylewały się ze mnie. Cały czas byłam jeszcze pod działaniem Ducha Świętego).

 

Dzisiaj, po kilku dniach, jest widoczna poprawa, jeśli chodzi o poziom skrzywienia kręgosłupa i o nieproporcjonalne rozłożenie mięśni na plecach. Mogę złączyć ze sobą bez trudu łopatki, mogę się bez trudu wyprostować. Wstaję rano bez towarzyszącego mi zazwyczaj bólu! Mam poza tym dziwne, niewytłumaczalne odczucie, jakby moje plecy stały się "błogosławione". Po prostu czuje się na nich i w nich Bożą rękę i Bożą ingerencję. Odczuwam też dziwne swędzenie / łaskotanie pleców porównywalne do tego, jak reaguje skóra na brzuchu kobiet w ciąży. Myślę, że trwa teraz po prostu rozciąganie moich mięśni i skóry na plecach.

 

Panu Bogu chwała!

 

***

Bardzo się cieszę, że mam od momentu tego uzdrowienia swoje własne, namacalne świadectwo Bożego działania.Jest ono bardzo przekonywujące, zwłaszcza dla mojego najbliższego otoczenia,które przecież pamięta moje zgarbione, skrzywione i  bolące plecy! Teraz oczywiście z radością dzielę się tym świadectwem z innymi, wskazując, że to działanie Pana Boga.

 

Cieszę się także dlatego, że moim świadectwem będę się dzielić w Namiocie Uzdrowień Kościoła Ulicznego, modląc się o uzdrowienie innych. Dostałam od Boga cenny dar i nie pozwolę ani go sobie odebrać, ani go zmarnować.

 

Gosia Górnicka, Warszawa, 12.02.2014 r.

 

Świadectwo to zostało także zamieszczone na stronie Pastora Leszka Korzenieckiego:

http://www.leszekkorzeniecki.pl/index.php/archiwa/2197


[i]Sformułowania medyczne, które pojawiały się w ciągu ostatnich lat w opisach badań RTG i MR (rezonans magnetyczny) mojego kręgosłupa: "prawostronna lumbalizacja S1","lewostronna rotoskolioza","lewoboczne wygięcie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym", "spłycona fizjologiczna lordoza lędźwiowa", "zmiany zwyrodnieniowe krążków międzykręgowych", "uwypuklenie krążka o typie protruzji uciskającej worek oponowy", "duże prawowypukłe skrzywienie boczne i pogłębienie fizjologicznej kifozy piersiowej","obniżenie wysokości krążków w odcinku dolnym", "przepuklina jądra miażdżystego modelująca worek oponowy i rdzeń kręgowy";

 

*** 

Zapraszam serdecznie na profil Bóg Uzdrawia / Healing God na FB - świadectwa, nauczania, filmy

 

 

17:03, emi_grise , UZDROWIENIE
Link
wtorek, 28 stycznia 2014

Jako chrześcijanie doczekaliśmy się życia w bardzo ciekawych czasach. Oto bowiem, jak za życia Pana Jezusa, tak i teraz, wielu spośród szumnie nazywających się Jego uczniami, gorszy się swoim własnym Mistrzem.

Ślepi odzyskują wzrok i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, a ubogim zwiastowana jest ewangelia; A błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy (Ewangelia Mateusza 11:5-6)
 
Powodem owego zgorszenia jest, ni mniej ni więcej, tylko Boże życie w działaniu (Boża moc w praktyce), czyli uzdrawianie, dzisiaj – tu i teraz.
 
Okazuje się bowiem, że uzdrowieniami, cudami i znakami MOŻNA się zgorszyć, że zbyt częste obnoszenie się (vide: dawanie świadectwa)  z wysłuchanymi modlitwami (vide: uzdrowieniami)  złości, i to najbardziej wszystkich tych, którzy nigdy w swoim życiu NIKOGO nie uzdrowili i którzy nigdy w swoim życiu nie otrzymali i nie doświadczyli żadnego uzdrowienia!

Lud mój ginie

Tymczasem w Bożym Słowie czytamy, że: "lud mój ginie, gdyż brak mu poznania" (Oz. 4:6). A zatem,  czy to Pana Jezusa wina, że ktoś się boi uwierzyć, że On ma moc uzdrawiać  i dzisiaj (bo przecież: "tyle wokoło zwiedzeń, fałszywych nauk i proroków")? Czy to wina Jezusa, że ktoś się boi uczynić swój krok wiary i zacząć działać w Jego Imieniu i w nadanym mu, jako Bożemu dziecku, autorytecie? Czy to Jezusa wina, że zatrzymujemy się na etapie: "Panie nie wiem, jak się modlić… Panie, to nie działa…" - zamiast prosić Boga o mądrość i szukać tych wszystkich, u których "to zadziałało" – są uzdrowienia w Imieniu Jezusa i sam Bóg odbiera sobie z tego chwałę? A przecież mamy czynić rzeczy takie jak On, a nawet większe (Jn 14:12). Więc w jaki sposób "ma nam się to stać", skoro nie będziemy robić NIC?!...  Albo, będziemy... ale negować... i zamiast wiary i nadziei - przynosić innym zwątpienie i beznadzieję?

Wszystko będzie nam dodane

Czytamy także w Biblii o gwałtownikach zdobywających Królestwo Niebieskie (Jn. 11:12). Czasem po prostu musimy zrobić COŚ –  nie tylko czekać na uzdrowienie. Musimy zająć się robieniem rzeczy dla Boga, to pozwoli nam skierować nasz wzrok z nas samych i naszych problemów  na Niego i sprawy Jego Królestwa. Mamy być czynni (szukanie Bożego Królestwa nie jest biernością - Mt. 6:33), a wszystko inne będzie nam dodane – także uzdrowienie. Nie wyobrażam sobie biernego leżenia i czekania "na zmiłowanie"  i przyprawiania tego wszystkiego jeszcze na dodatek niewiarą! Czasy uzdrowienia w Betezdzie już dawno minęły (Jn.5:1-18)!  Kobieta z krwotokiem (Mk. 5:25-34) sama wzięła sprawy w swoje ręce i POSZŁA po swoje uzdrowienie, ALE do tego potrzeba DETERMINACJI! A także Abrahamowego zawierzenia Bogu (Rz. 4:3), a nie wietrzenia wszędzie zwiedzeń i teorii spiskowych, choć to prawda, że "dni są złe" (Ef. 5:16)!

Udrożnienie dla Królestwa

Ilekroć śledzę informacje na temat czyjejś służby, w wyniku której ludzie zaczynają doświadczać ponadnaturalnej mocy Bożej i uzdrowień, okazuje się, że na samym początku, u tych wszystkich, u których Boża moc zaczęła się manifestować i Bóg zaczął się przyznawać do ich modlitw, była mocna niezgoda na poddanie się chorobie i na śmierć. Potem była chęć dowiedzenia się, co robić , jak się modlić, gdzie się dotychczas popełniało błąd. Bywało też najczęściej jakieś osobiste doświadczenie, które skłoniło daną osobę do długotrwałych często poszukiwań i wielkiej determinacji, by w końcu Boże uzdrowienie stawało się ich realnością i codziennością.
 

***


Osobiście, od kilku miesięcy doświadczam podobnej determinacji, chęci poszukiwania i podobnego do opisanego wcześniej pragnienia bycia udrożnionym do poszerzania Bożego Królestwa. I jaki jest efekt? Co najmniej trzy namacalne i konkretne uzdrowienia we własnym domu w ciągu ostatnich kilku dni! Chwała niech będzie Najwyższemu Bogu!

Efekty moich poszukiwań można znaleźć między innymi tu: https://www.facebook.com/UzdrowienieJestDlaCiebie - świadectwa, nauczania, filmy

01:46, emi_grise , UZDROWIENIE
Link
piątek, 24 stycznia 2014
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 58