Ostatnie notki
Zakładki:
*
* Natanek :)
* Strony mamine:
* Strony mojego Męża:
Biblia:
Irlandzkie:
Kontakt:
Kościoły / służby:
Kościoły,które odwiedziłam:
Modlitwa:
Mój kościół:
Polecam:
Uwielbienie:
Uzdrowienie:
Zbawienie:
Życie z Bogiem:
![]() ![]() ![]()
|
wtorek, 17 listopada 2009
W grudniu w ramówce naszego internetowego radia pojawiają się nowe interesujące programy.
niedziela, 15 listopada 2009
Na dzisiejszym uwielbieniu bardzo mocno dotknęły mnie słowa 2 piosenek [obydwie pochodzą akurat z najnowszej naszej płyty]: 1. WYPUŚĆ MÓJ LUD Jestem Bogiem, potężnym Panem Wy, którzy Go oczekujecie Podnieście swój wzrok Podnieście swe oczy Bo już przychodzi panów Pan Coraz głośniej słychać zew To Boży Syn powraca na ziemię Przychodzę już jako panów Pan Wołajcie o deszcz, wołajcie o deszcz Wypuść mój lud Wypuść mój lud Wypuść mój lud Aby mi służył Przychodzę już w potędze swej Ludu mój podnieś oczy Powstań i wołaj, rozkazuj i głoś Bo ja wypowiedziałem Słowo Wypuść... Tak wielu z nas jest więzionych przez okoliczności [diabła] i pozbawionych możliwości / siły do służenia Bogu - pozbawionych swobody działania i mocy. Diabeł tak bardzo lubi sidlić nas nadmiarem czegoś, albo niedoborem i wszystko po to, by przesłonić obraz tego, co najważniejsze i TEGO, który jest najważniejszy. Dlatego TRZEBA, choćby ostatkiem sił, zebrać się w sobie i z wiarą i mocą rozkazywać diabłu: "wypuść mój lud", "wypuść mnie", "wypuść x", "wypuść y", "bo my nie należymy do Ciebie, bo my chcemy służyć Bogu". 2. JUŻ SŁYSZĘ KROPLE DESZCZU Już słyszę krople deszczu Potężnego deszczu Późnej pory deszczowej Już słyszę krople deszczu Potężnego deszczu Od Boga (z nieba) Ludu mój przygotuj się | x2 ref. Nasz Wszechmogący Bóg Na czele armii swej Wyrusza już Możliwy z Nim każdy jest cud Więc obudź się ze snu Mocą przyoblecz się Od stóp do głów Niech ogniem zapłonie twój duch Podczas uwielbienia, to właśnie była moja modlitwa - także w duchu, by przyoblec się mocą z wysokości, by mój duch zapłonął, bym nie była w uśpieniu, ale obudziła się do działania dla Boga. Dziękuję Ci Boże za to dzisiejsze, prywatne przebudzenie :) Dziś nieco bardziej prywatnie ;) 1. W ubiegłym tygodniu podjęłam decyzję o powrocie do uwielbienia [po przerwie związanej z ciążą i macierzyństwem].Ostatnia próba co prawda się nie odbyła, z powodu choroby wielu osób, ale odbędzie się jutro i dotrę na nią - choćby nie wiem, co ;). Macierzyństwo jest piękne i bardzo wzbogaca, ale równie mocno zaczęło mi już brakować PEŁNEGO zaangażowania w służbę Panu Bogu. Tak więc wracam :) Jeśli komuś będzie leżało to na sercu, może się za mnie pomodlić :) 2. Kilka tygodni wcześniej zadecydowaliśmy z Piotrem, że na nowo chcemy się włączyć w działalność reaktywowanej grupy ewangelizacyjnej. Nie wiem, czy uda mi się znowu śpiewać na ewangelizacjach na Starówce, ale mam to bardzo głęboko w sercu, więc zobaczymy :) 3. Wczoraj zaproponowano mi, bym włączyła się w działalność grupy wstawienniczej. Potraktowałam to jako odpowiedź na moje westchnienia do Pana Boga, że chciałabym mu służyć nawet wtedy, gdy spędzam czas w domu - razem z Natankiem. Więc tak teraz będzie :) Codziennie, przez pół godziny, wraz z innymi wstawiennikami, będę się modliła o sprawy naszego kościoła, jego członków i inne, które akurat zostaną nam do modlitwy powierzone. BARDZO się z tego cieszę i wiem, że będzie to najlepszy sposób, by być ZAWSZE w dobrej duchowej formie :) 4. Dzisiaj udało mi się pojednać z kimś, kto tego pojednania wymagał. Z serca spadł mi 100-tonowy głaz. Dziękuję Bogu za tę możliwość i za to, że NIC nie stoi już na przeszkodzie, by włączyć się na nowo w służbę dla Niego. 5. Od piątku Natanek klaszcze w rączki, a od dzisiaj - raczkuje :) BARDZO się cieszymy, a Natanek nie mniej :). 6. :)
czwartek, 12 listopada 2009
* LET IT RAIN * Let it rain, let it rain.
środa, 04 listopada 2009
I stało się. Dokładnie dzisiaj, 4 listopada, minął 40 tydzień mojego życia. U mamy w zeszycie jest zapisane, że to już 282 doba mojego życia. No właśnie – mojego, a skoro tak, to postanowiłem odtąd sam o sobie tutaj od czasu do czasu coś napisać. Mama sprawdzi błędy, a potem zamieści, a ja w tym czasie będę się już bawił z Panem Misiem. Tak sobie myślę, o czym by tutaj tym razem napisać. W końcu 40 tygodni, to nie byle co – tyle samo czasu spędziłem u mamy w brzuszku. Widziałem, że mama skrupulatnie opisywała już każdy mijający miesiąc mojego życia, więc skupię się już tylko na tym ostatnim – 9-tym. Muszę przyznać, że czas to był dla mnie niełatwy. Otóż tuż po konferencji z Jonathanem David`em, czyli ok. 5-6 października, rozchorowałem się L Bolał mnie brzuszek, wymiotowałem i puszczałem, za przeproszeniem, bączki… Podobno dużo dzieci po konferencji jakoś dziwnie zachorowało L Diabeł nie śpi. Dość na tym, że dość długo mnie to choróbsko trzymało. Rodzice byli bardzo dzielni – modlili się o moje zdrowie, troszczyli się bardzo, a mama pilnowała mojej specjalnej diety – miała z tym bardzo dużo pracy, ale w ogóle nie narzekała. Byliśmy w tym czasie 3 razy u lekarza. Najpierw u jednej pani doktor, ale ta się za bardzo na mojej chorobie nie poznała. Poszliśmy potem dwa razy do doktor O. , a Ona od razu wiedziała, co mi jest i jak mi pomóc. Ale tak naprawdę, ogromną ulgę i poprawę odczułem dopiero w tą niedzielę, kiedy modlił się o mnie caaaaaaaały kościół. Tatuś poprosił, w imieniu rodziców, o modlitwę o moje uzdrowienie. Dość na tym, że dopiero od kilku dni jem swoje normalne jedzenie, śpię smacznie i spokojnie w dzień i w nocy i bawię się, jak na 9-cio miesięczniaczka przystało. Muszę teraz nadrobić ten miesiąc zaległości, kiedy tylko troszkę jadłem i piłem i … płakałem. Bawić też się bawiłem, ale jakoś tak bez przekonania. Wiecie, mam już swoje ulubione piosenki i wierszyki J Tatuś, kiedy mnie usypia, śpiewa mi swoją najnowszą piosenkę „Jestem wolny” – bardzo fajna. Pomogę mu w aranżacji – takie grzechotki na przykład też przecież mogą się do czegoś przydać, prawda? Mamusia z kolei śpiewa mi taką daaaaaaaaaaaaawną piosenkę Tatusia „Zawsze, kiedy trafiam na ścianę” – super, mówię Wam! Diabeł, jak ją słyszy, to ucieka, gdzie pieprz rośnie [albo gdzieś tam w pobliże]. Lubię jeszcze, kiedy wujek Piotruś śpiewa z płyty, że „Wieje Boży wiatr”. Mówię Wam, co za muza! No ja nie mogę usiedzieć po prostu – bujam się, piszczę i śmieję się w niebogłosy – taka jest fajna! Co do wierszyków, to mam kilka swoich ulubionych, ale ten o słoniach i koniach, co to idą, a potem pada deszczyk, a potem ten dreszczyk przechodzi – no uwielbiam go i już! I jeszcze jak się potem można do rodziców przytulić i robić kiziu-miziu…Super!Bomba! No tak, kiziu-miziu można jeszcze robić z misiami i pieskami pluszowymi – czyli z wszystkim, co da się przytulić. Hmmm, co by tu jeszcze. Aha! Wiecie, ostatnio z rodzicami dzieje się coś dziwnego. Mama na przykład założyła ostatnio czapkę, chociaż w domu wcale nie jest zimno! Potem założyła szlafrok, a z jego kieszeni zaczęła wyciągać moje zabawki! Fajne to było – takie przebieranie i pokazywanie, ale żeby tak od razu w tej czapce i szlafroku! Tato z kolei zakładał sobie pieluszkę na głowę i podpowiadał, żebym mu ją zdejmował i żeby on mógł krzyczeć: „nie ma” i „jest”..No powiedzcie sami J Podpatrzyłem, że rodzice czytają ostatnio „Zabawy FundaMentalne”, więc może ma to związek z tą książką J Wspominałem Wam już o Esterce? Nie? Bo Esterka, to inaczej Gwiazda, która wcześniej nazywała się Hadassa i ona ma swojego pieska Topcia i potem okazuje się, że zostanie królową i uratuje swój naród. Wiem to wszystko, bo rodzice puszczają mi o niej słuchowisko i o Józefie i o potopie, ale o tym opiszę Wam już następnym razem. Natanek J
niedziela, 01 listopada 2009
"Hell is just a metaphor for the grave." There are three words translated "hell" in Scripture:
There are those who accept that hell is a place of punishment, but believe that the punishment is to be annihilated—to cease conscious existence. They can’t conceive that the punishment of the wicked will be conscious and eternal. If they are correct, then a man like Adolph Hitler, who was responsible for the deaths of millions, is being "punished" merely with eternal sleep. His fate is simply to return to the non-existent state he was in before he was born, where he doesn’t even know that he is being punished. However, Scripture paints a different story. The rich man who found himself in hell (Luke 16:19–31) was conscious. He was able to feel pain, to thirst, and to experience remorse. He wasn’t asleep in the grave; he was in a place of "torment." If hell is a place of knowing nothing or a reference to the grave into which we go at death, Jesus' statements about hell make no sense. He said that if your hand, foot, or eye causes you to sin, it would be better to remove it than to "go into hell, into the fire that never shall be quenched: where their worm dies not, and the fire is not quenched" (Mark 9:43–48). The Bible refers to the fate of the unsaved with such fearful words as the following:
Revelation 14:10,11 tells us the final, eternal destiny of the sinner: "He shall be tormented with fire and brimstone...the smoke of their torment ascended up for ever and ever: and they have no rest day or night." Źródło: The Way Of The Master
niedziela, 25 października 2009
sobota, 17 października 2009
Nareszcie rzeczowe wyjaśnienia i argumenty pomocne w dyskusjach z ewolucjonistami - dr Kent Hovind i jego teoria ![]()
piątek, 16 października 2009
wtorek, 13 października 2009
Czy przypadkiem ktoś z nas nie zachowuje się w ten sposób wobec Ducha Świętego? On przychodzi do nas z PEŁNIĄ, a my Mu na to: "DZIĘKUJĘ, wolę resztki z Pańskiego stołu." Fałszywa skromność to, krótkowzroczność, czy głupota? A druga sytuacja - czy aby nie zachowujemy się czasem jak taki oświecony głupiec, który załapał się na coś marnego w życiu, myśląc, że jest to coś SUPER, a PRZEGAPIŁ pełnię Bożego błogosławieństwa dla siebie?
środa, 07 października 2009
czyli DOKĄD IDĘ? Czytając ostatni numer Magazynu CEL, zatrzymałam się nieco dłużej na tłumaczeniu nauczania dr Jonathana Davida zatytułowanego: "Wizja rzeki życia" [tytuł oryginału: `Visions of the Rivers of Life`. Pomyślałam, że to bardzo dobry artykuł dla tych, którzy rozpoczęli / rozpoczynają / rozpoczną życie z Bogiem. Bardzo dobry, bo pokazuje, przez jakie ETAPY życia chrześcijańskiego powinniśmy przejść, żeby móc w nim wypełnić Bożą Wolę dla nas. Jonathan David pokazuje 5 takich ETAPÓW i na ich podstawie bardzo łatwo każdy z nas może określić, w którym miejscu - porze i czasie swojego życia z Bogiem się znajduje. Polecam ten tekst wszystkim, którzy:
Artykuł ten nie zastąpi oczywiście lektury Bożego Słowa i rozmów z Panem Bogiem, ale może być praktycznym uporządkowaniem tego, co nie zawsze z naszej lektury Biblii wynika - bo często brakuje nam całościowego i syntetycznego zarazem spojrzenia, a niekiedy i właściwego poznania. p.s. artykuł ten zainspirował mnie do rozrysowania sobie swoich życiowych celów i nałożenia ich na te poszczególne etapy życia z Bogiem. Mam nadzieję, że ukończę swój bieg z laurem zwycięstwa, zanim Pan wezwie mnie do siebie. Amen. I mam nadzieję, że nie rozminę się z Bożą Wolą dla mojego życia. Amen.
niedziela, 04 października 2009
Właśnie ukazał się najnowszy - 18 numer Magazynu Chrześcijańskiego CEL. Nie czytałeś? Przeczytaj! Czytałeś? - Podziel się przemyśleniami na FORUM. Zapraszamy też do zapoznania się z nową wersją internetowej strony CELu. Gdzie można go kupić? Kliknij TUTAJ. Magazyn Chrześcijański CEL - czasopismo inne niż wszystkie.
piątek, 02 października 2009
Za 2 dni Natanek skończy 8 miesięcy i zacznie miesiąc 9-ty (!) :) Z dnia na dzień jest dla nas coraz większą radością :) Ostatnio Natanek zaskakuje nas brykanio-chuśtaniem się na kolankach [to przygotowanie do raczkowania], długim już samodzielnym siedzeniem, pomysłowością w innowacyjnym wykorzystywaniu do zabawy swoich np.: grzechotek, przeczącym kręceniem główką i potakującym kiwaniem w rytm płynącej muzyki, ale przede wszystkich nowymi "słówkami" :) Ostatnio prym wiodą: TA-TA, LA-LA, LA-TA, DA-WA, DA , DA-DA, GAN-GA i MA :) Nasz Mały Gadułka Kochany :*** Zauważyliśmy, że Natanek bardzo lubi, kiedy głośno się modlimy. Zaczyna się uśmiechać już po kilku słowach modlitwy, ale najbardziej się cieszy, kiedy powtarzamy: "W Imieniu Jezusa Chrystusa, AMEN." To "amen" właśnie jest najważniejsze - pewnie dlatego, że najłatwiej jest je wychwycić z całego potoku słów i można spróbować samodzielnie powtórzyć :) Natanek ma już też swoją ulubioną płytę. Słucha bardzo często płytki z dziecięcym uwielbieniem: "Alfa i Omega" w aranżacji Grzesia Kloca z KCHWE Spichlerz. Bardzo lubi przy niej zasypiać :) Przy Szerokim Natankowym Uśmiechu i odrobinie szczęścia, można zaobserwować piękne, malutkie Natankowe Dolne Jedyneczki :), a przy jeszcze większym szczęściu, można posłuchać Natankowego cmokania i kląskania :) Ostatnio w ogóle Natanek jest coraz bardziej słyszalny - czasami pokrzykuje i popiskuje tak głośno, że zagłusza i nas i nawet podsłuchiwane przez szybkę, spacerujące za oknem pieski - hau-hauki :) Natankowy świat :)
wtorek, 29 września 2009
WARTO SKORZYSTAĆ!
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||